Dynia – królowa jesieni


W Niemczech każdej jesieni najbardziej popularnym warzywem jest dynia. Króluje nie tylko na stołach w postaci przeróżnych potraw, ale także służy jako dekoracja. Prawdopodobnie występuje tu w około dwudziestu gatunkach. Potrawy z dyni są tu reklamowane i można je zjeść we wszystkich restauracjach nawet tych najwykwintniejszych. Można je kupić bez problemu supermarketach.

pumpkin-246084_1920Jako opiekunka osób starszych w Niemczech również uległam ogólnemu trendowi i dynię zakupiłam. Wybrałam nie wielką w kolorze czerwonym, ponoć mocno wybarwione zawierają najwięcej witamin oraz innych pozytywnych składników potrzebnych dla organizmu człowieka. Oprócz tego dynia jest mało kaloryczna i sprawdza się przy odchudzaniu. Po wydrążeniu pestek obrałam połówkę dyni pokroiłam w kostkę i ugotowałam do miękkości osobno usmażyłam boczek z cebulką, połączyłam razem następnie zmiksowałam przyprawiłam solą i imbirem można dodać na końcu troszkę śmietany. Zupka wyszła niesamowicie smaczna. Z drugiej części zrobiłam podobnie tylko zamiast boczku usmażyłam mięso mielone i dodałam trochę innych warzyw. W obydwu przypadkach przy karmieniu mojej podopiecznej nie musiałam się wysilać, otwierała szeroko usta i jadła aż wytrzeszczała oczy.

Z dyni można tez wyczarować wiele innych potraw, w chwili obecnej jednak nie jestem zainteresowana. Być może pomyśle o tym po powrocie do domu, ale obawiam się, iż będzie już za późno i nie dostanę już tego warzywa.

Tymczasem idąc na spacer przemierzam uliczki miejscowości, w której obecnie przebywam podziwiam różnego rodzaju dekoracje ze wcześniej już wspomnianej dyni. Jedne olbrzymie całe leżą przed domem, inne wydrążone z wyciętymi oczami i ze szczerbatym uśmiechem. Można tu spotkać całą masę małych dekoracyjnych o przeróżnych kształtach i kolorach, gładkich i z guzkami, ułożonych pomysłowo w połączeniu z innymi jesiennymi dekoracjami. Zauważyłam, że często wraz z dynią w roli głównej występują wrzosy, no i muszę przyznać bardzo do siebie pasują.

gourd-474219_1920

Przy okazji przypomniałam sobie, iż u nas w Polsce jest dość popularne określenie na bolącą głowę „dyńka nakrochmala”. Czasami trzeba coś głupiego wymyślić, aby się uśmiechnąć, aby mijające dni nie były tylko tęsknotą, nostalgią i zadumą. Tymczasem pozostało jeszcze kilka tygodni, mam nadzieję, że czas ten minie bez większych niespodzianek ze strony mojej seniorki.