Jesień w Niemczech


Po dwumiesięcznym urlopie w Polsce wróciłam do pracy w Niemczech jako opiekunka osób starszych. Jak już wspominałam we wcześniejszym artykule moja 95 letnia podopieczna jest od czterech miesięcy osobą leżącą. W jakim stanie ją zastałam jest mi trudno określić, ponieważ miałam wrażenie, iż są to jej ostanie chwile na tym padole. Przyznam się, iż zmartwiłam się tym trochę, że za chwile trzeba będzie wracać. Tymczasem minęło już dwa tygodnie a seniorka wzięła się do życia, apetyt i świadomość wróciły. Wiadomo oczywiście jak jest z demencją, ale przynajmniej rozróżnia ciepły posiłek od zimnego, słodki od kwaśnego itp.

autumn-20718_1280

Ważne jest, iż kolejny kryzys minął, jednak stres związany z opieką osoby leżącej jest znacznie większy. Praca natomiast wcale nie jest cięższa fizycznie, ponieważ moja podopieczna dużo śpi, nie trzeba jej dźwigać na fotel, przy myciu i przebieraniu pozwala się przewracać na boki. Jedynie przy karmieniu jest trochę kłopot, ponieważ raz otworzy szeroko, usta, a pięć razy trzeba małą szparką jej wcisnąć posiłek. Czasami wyciągnie jęzor z jedzeniem i wszystko się wylewa. Oficjalnie mam zalecone nie zmuszać do jedzenia, ale ja staram się mimo to nie zmuszając nakarmić ją. Okazuje się, że wcale nie jest to takie proste, a w czasie karmienia robię miny niekontrolowane jakbym chciała jej pomóc, niczym „Jaś Fasola”, na całe szczęście nikt tego nie widzi.

Odwiedzają nas teraz inne panie pielęgniarki, bardziej doświadczone i poważniejsze wizytują w dalszym ciągu trzy razy w tygodniu. Jednak cała opieka należy do obowiązków opiekunki z Polski. Rodzina się prawie nie angażuje, z czego jestem powiem szczerze – zadowolona.

Jesienne dni, choć nieco krótsze płyną powoli, pogoda jest piękna chodzę na spacery, podziwiam uroki jesieni. Nieopodal rozciągają się również pola uprawne, czasami obserwuję kombajny koszące kukurydzę oraz ludzi zbierających różne uprawy rolne. Przy ścieżkach rowerowych, gdzie spaceruję rosną przeróżne gatunki drzew owocowych a obecnie pod jabłoniami leżą tony dorodnych jabłek, po które się nikt nie schyla, po prostu gniją. Czasami podniosę kilka, z których robię mus jabłkowy jest przepyszny. Wystarczy je obrać, pokroić na plasterki dać odrobinę cukru w zależności od gatunku jabłek im kwaśniejsze tym więcej cukru oraz łyżkę wody i rozgotować. Po ostygnięciu można zmiksować blenderem, w lodówce dość długo postoją. W Niemczech taki mus jedzą chętnie na deser, z jogurtem, hitem są placki kartoflane właśnie z takim musem jabłkowym.

O niektórych potrawach spotykanych i niespotykanych napiszę w następnym artykule, czasami niektóre pomysły warto zapożyczyć i wprowadzić do swojej kuchni.